TOP

Pisanie tekstów na zlecenie- zarabianie w sieci bez wiedzy technicznej

Pisanie tekstów na zlecenie to sposób na zarabianie w sieci bez wiedzy technicznej. Postanowiłem zrobić wpis na ten temat ponieważ po ostatnim wpisie „najprostsze sposoby na zarabianie pieniędzy w internecie„, otrzymałem kilka ciekawych maili od czytelników bloga zarabianie w sieci [dziękuje]. Mianowicie kilka osób pisało że nie do końca przedstawiłem najprostsze sposoby zarabiania ponieważ mimo wszystko wymagają one wiedzy technicznej oraz mniejszego lub większego obeznania w e-biznesie. Dostałem kilka zapytań o to czy istnieje sposób dzięki któremu można legalnie zarabiać w sieci bez wiedzy technicznej?

Zacznijmy jednak od początku. Dla kogo można pisać teksty na zlecenie? Kto w ogóle potrzebuje kupować teksty?

Teksty na zlecenie można pisać przede wszystkim dla pozycjonerów oraz dla osób które prowadzą większą liczbę serwisów w celach zarobkowych i po prostu nie dają rady uzupełniać je w treść. Jak wiadomo google lubi treść oraz aktualizacje dlatego też pisanie tekstów na zlecenie staje się coraz bardziej popularne.

Dodatkowym atutem jest wspomniany prędzej fakt iż pisanie tekstów na strony internetowe nie wymaga wiedzy technicznej, wystarczy wiedzieć jak zrobić tekst seo <-zobacz artykuł. Oczywiście nie każda osoba wymaga tekstów przygotowanych pod wyszukiwarkę, niektórzy po prostu szukają wartościowej treści.

Gdzie można dostać zlecenie na napisanie tekstów?

- Giełda tekstów textmarket

- Zlecenia przez net

- Allegro

Osobiście wydaje mi się że dobrym rozwiązaniem są tylko dwie pierwsze opcje ponieważ na allegro znajdują się już tkzw „szpece” którzy tworzą teksty na zlecenie za 1zł, oczywiście ich jakość jest proporcjonalna do ceny, jednak że cena zawsze wygrywa ciężko będzie nam się przebić.

Dalsza część wpisu będzie poświęcona opcji pierwszej czyli giełdzie tekstów textmarket którą osobiście sprawdziłem i naprawdę mogę polecić.  W textmarkecie otrzymujemy wynagrodzenia 2,7 za 1000 znaków, oczywiście wielokrotność znaków= wielokrotność wynagrodzenia. W ten sposób za artykuł na ponad 2000 znaków otrzymujemy 5,40zł. Oczywiście nie są to porażające kwoty z których można by się utrzymać, jednak jest to bardzo prosty sposób na zarobienie za pomocą internetu dodatkowych kilkudziesięciu złotych w miesiącu.

Mój przykład:

Po zarejestrowaniu się w giełdzie tekstów textmarket napisałem 4 artykuły, w 30 minut, co daje około 7,5 minuty na jeden artykuł [ jeżeli piszesz z pasją można to zrobić jeszcze szybciej]. Na zatwierdzenie moich tekstów czekałem 24 godziny potem w ciągu miesiąca sprzedały się 3 teksty co dało mi zarobek rzędu 8,1 zł. Oczywiście nie są to wielkie kwoty jednak licząc stosunek praca / wynagrodzenie z prostej matematyki wychodzi zarobek rzędu 8zł / 30 minut czyli teoretycznie 16zł= godzina. Warto jednak pamiętać że nie każdy tekst się sprzeda, niektóre nigdy nie zostaną kupione.

Polecany przez ze mnie serwis daje oczywiście możliwość wglądu do statystyk giełdy, możemy np zobaczyć najpopularniejsze kategorie, najczęściej wpisywane słowa kluczowe czy też ilość dostępnych artykułów w danej dziedzinie. Dzięki takim informacją możemy zobaczyć czy tematy na których się znamy są popularne oraz czy warto o nich pisać.


Pisanie tekstów na zlecenie może nie jest sposobem na ogromne zarobki [robione dodatkowo], nie jest też to pasywne źródło dochodu o którym marzy każdy e-biznesmen. Jednak ten sposób na zarabianie w sieci jest możliwością na osiąganie dodatkowych dochodów dla osób nie znających zagadnień technicznych a posiadających różne ciekawe pasje oraz hobby na których temat może pisać swobodnie i z głową.

Kto z was próbował już swoich sił w takim modelu zarabiania? Jak efekty?

 

Imię:

Adres email:

 

 

Komentarze13. Dodaj komentarz

  1. Czytam, czytam i pojawia się magiczne stwierdzenie „legalnie zarabiać w sieci”. Prawdę mówiąc, tylko TM daje możliwość legalnego zarabiania (bo jeśli chcemy zarobić, musimy przedstawić rachunek = musimy się z niego rozliczyć z US. Nie wiem czy masz konto na ZPN, ale mam nadzieję, że nie żyjesz w świadomości, że tamtejsze transakcje też są „legalne” i udokumenowane fakturami/rachunkami/umowami. To samo z Allegro, dochody z serwisu trzeba rozliczyć z fiskusem, czego wiele osób nie robi – tu jest też kwestia zarabiania „niebezpiecznego”, bo stałe sprzedawanie produktów i świadczenie tych samych usług jest już DG (nawet jeśli formalnie jej nie posiadamy) = następuje konieczność rozliczenia się z US i zapłacenia zaległych podatków… No chyba że pod pojęciem „legalnym” miałeś na myśli co innego niż legalność w kwestii prawnej i skarbowej :>

  2. Paweł Mąka

    Adam zgadzam się z twoją wypowiedzią w 100%, a pod słowem legalny miałem na myśli raczej takie działanie niż udział w piramidach finansowych, rozsyłanie spamu, itp. Legalny w sensie sprawdzony, przetestowany, nie łamiąc prawa. Zdaje sobie sprawę że rozliczanie się z tego to inna sprawa, wszystko jest do załatwienia i do obejścia a kwestie uczciwości wobec skarbówki to są kwestie indywidualne :)

  3. Cześć Paweł.
    Pisanie artów, to w brew pozorom ciężki kawałek chleba. Niby lekka czynność, a jednak… To taka sama praca jak każda inna. No i chyba nie każdemu łatwo przychodzi pisanie artykułów „na zawołanie”. Do tego chyba też trzeba mieć jednak wenę twórczą, albo redagować cudzesy w zależności od przeznaczenia artykułów :) Oczywiście jest to jakaś alternatywa, ale czy jest to zajęcie lżejsze i intratniejsze od np tworzenia blogów na boggerze? No wyobraź sobie Paweł – chciałbyś przez np 8 godzin albo więcej dziennie, tydzień w tydzień, miesiąc w miesiąc ślęczeć nad klawiaturą (albo z kartką i długopisem) i tylko pisać, pisać i pisać? W dodatku wiedząc, że jeden artykuł możesz sprzedać tylko raz. No jeśli ja mam tak pisać intensywnie, to zdecydowanie wolę publikować te artykuły na własnych blogach. Artykuł, to ruch na stronie, a ruch na stronie, to… przecież wiesz :)

  4. Nikt normalny nie pisze tekstów przez 8h, 7 dni w tygodniu. I stwierdzam to z całą odpowiedzialnością, wiedząc, że są ludzie na etatach, którzy się tym zajmują. A jeśli to robi, to ma klienta w głębokim poważaniu, bo każdy doskonale wie, że taka praca nie jest produktywna, a jej efekty wręcz żałosne.

    • Paweł Mąka

      Marek raczej zgodzę się z Adamem nikt by nie dał rady trzymać takiego tempa chociaż pewnie to masz na myśli w swoim komentarzu. Oczywiście zgadzam się z tobą że nie jest to rewelacyjne rozwiązanie ponieważ nie ma w nim pasywności, jednak tak jak wspomniałem we wpisie to jest taki sposób na zarabianie w sieci z którego może skorzystać naprawdę każdy. Oczywiście że obsługa bloggera jest prosta, jednak nie każdy chce się jej uczyć. Pozdrawiam i dzięki za komentarz

      • Paweł, oczywiście, że się zgadzam i z Adamem i z faktem, że na artach można zarobić. Chodziło mi tylko o stosunek nakładu pracy do efektów. Po prostu myślę, że łatwiej, szybciej i efektywniej jest się nauczyć i rozkręcić choćby bloggera pod reklamy niż nastawiać się na zarobek tylko z pisania artykułów (pomijam juz fakt, że pisania dobrych artów też się trzeba nauczyć). Jako dodatek „na fajki” czemu nie o ile ktoś to lubi robić. A wracając do blogowania czy chęci uczenia sie jakichkolwiek nowych rzeczy – to jest tak jak z biznesem MLM – jest dla wszystkich, tylko nie wszyscy będą go robić. Wolna wola, wolny wybór. ;)

  5. Wypowiem się z punktu widzenia osoby, która w copywritingu ‘siedzi’ już kilka lat.

    Różowo nie jest. Bardzo ciężko wybić się z tłumu, nawet gdy ma się indywidualny, rozpoznawalny styl pisania. Obecnie Internet zalała fala samozwańczych copywriterów, którzy nawet w opisie swoich usług potrafią zrobić kilka błędów na poziomie dziecka z pierwszej klasy podstawówki (nie obrażając dzieciaków). Jednocześnie swoje usługi oferują za śmiesznie niskie ceny. Jeśli klient widzi ofertę 1.50zł za 1000 znaków i analogicznie 4zł, to którą sprawdzi jako pierwszą?

    A później jest tak, że dostanie beznadziejny tekst, zrazi się do usług freelancerów (bo mówię tu o takich osobach, nie o firmach, które się tym parają) i powie ‘nigdy więcej’.

    Rozwiązanie? Na pewno nie desperackie szukanie zleceń. Systematyczne budowanie marki to podstawa. Twoje nazwisko to Twój znak rozpoznawczy. Dobrym punktem wyjścia jest wspomniany we wpisie Textmarket. Jednocześnie możesz budować swoje portfolio, czy tak jak ja prowadzić swój blog/stronę, która może spełniać zupełnie inną funkcję, ale gdy umieszczasz na niej autorskie wpisy, służy też za zbiór tekstów i zaprezentowanie stylu.

    Dodatkowo buduj listę kontaktów. Stali zleceniodawcy to skarb. Jeśli widzisz, że klient jest w porządku, płaci regularnie, zamawia dużo tekstów – daj mu zniżkę. Możliwe, że tak potraktowana osoba poleci Cię innym.

    • No i w ten sposób dochodzimy do miejsca, w którym po co najmniej rocznej pracy nad swoja marką, rozpoznawalnością, relacjami z klientami, budową bloga i zaplecza ładujemy się w kierat pisania świetnych artykułów. Jaki to ma sens? ..No chyba, że chcesz być znanym copywriterem i brać za teksty ofertowe (a nie artykuły do precli lub blogów) po 3 tysie minimum.

  6. Prosiłbym o nie wrzucanie do jednego worka ludzi piszących gnioty za 1,5zł i ludzi piszących fajne precle za 1,5zł. Nie raz i nie dwa miałem klientów, którzy przychodzili do mnie nie dlatego, że miałem niższe stawki, ale że zamawiając u wielkich firm „z marką” precla za 4zł dostawali tekst z mieszarki. Inna sytuacja – pisałem klientowi precle za niecałe dwa złote, po czym dostałem e-maila z pytaniem, czy robię sobie jaja i dlaczego wysłałem mu teksty na bloga firmowego a nie zwykłe precle. IMO – żaden copywriter nie napisze tekstu 1000 znakowego za mniej niż 10zł. Na niższe stawki pozwalają sobie seo copywriterzy, a to już zupełnie inna branża.

  7. Paweł Mąka

    Piotrze zgadzam się że takie osoby psują rynek ale tak jest wszędzie, podobną sytuację mają pozycjonerzy. Po wycenie np na 400 zł klient pyta czemu tak drogo na allegro widział za 9,99zł, jednak ponownie zgadzam się z Adamem że nie można wrzucać wszystkiego do jednego worka. Artykuł na zadbany serwis a precel to dwie całkiem inne sprawy, zgadzam się też że dużym problemem są właśnie artykuły z mieszarek. Dzięki Adam za twoje wypowiedzi bo jakby nie było występujesz tutaj w roli eksperta.

  8. Oczywiście, zgadzam się z Tobą Adamie. I mówię tu ciągle o pisaniu tekstów pod seo, bo tego chyba dotyczy tekst Pawła – w końcu 2,70zł za 1000zzs w Textmarket to zdecydowanie nie jest stawka za content o naprawdę dobrej jakości, który można z radością wstawić na portal www. Przynajmniej dla mnie, może inni się pokuszą.

    Ale tak jak mówiłeś – nie należy wrzucać ludzi do jednego worka. Ale o tym za chwilę. Sam patrzę na to z perspektywy zleceniodawcy i zleceniobiorcy. Za 1,50zł można napisać tekst, który ma dobrą jakość, ale można też zrobić zwykły gniot. Tak samo jest przy innych stawkach.

    W poprzednim komentarzu chodziło mi jednak o coś innego. Jeśli w świecie seo copywritingu istnieje pojęcie cen dumpingowych, to bardzo często mamy z nimi do czynienia. Szczególnie na stronach, gdzie użytkownicy widzą oferty konkurencji. I proponują np. 0,80zł za zapleczówki. Byle tylko być najtańszym, a nuż klient się skusi. To wszystko psuje, nie ma normalnej konkurencji. I wtedy do gry wkraczają doświadczeni copywriterzy, jak Adam, przejmując zawalone zlecenia ;)

    Niestety, to błąd bardzo często pojawiający się u nieopierzonych copywriterów. „Ustalę niską cenę, nabiorę zleceń. Może się wyrobię. Stanę się rozpoznawalny.”
    A bullshit. Jeśli będzie chciał renegocjować stawkę i pisać za 1,50zł, jak wytłumaczy klientowi prawie dwukrotną podwyżkę? Ten z kolei może przyzwyczaić się do groszowych kosztów i gdy zobaczy propozycję za te nasze nieszczęsne 4zł, zwyczajnie ją ominie.

    Przykre to, bo znam naprawdę wielu ludzi, którzy piszą efektownie i efektywnie, a mimo to nie mogą się przebić, bo inni oferują ceny zupełnie nieopłacalne z punktu widzenia copywritera.

  9. Zgadzam się z Wami, ale dlatego mamy wolny rynek i jeden wybierze ilość a drugi wybierze jakość. Jeżeli chodzi o giełdę, zapisałem się napisałem 3 teksty niestety nie zostały zaakceptowane :( Może coś nowego napisze, zobaczę jak to będzie.

  10. Spoko biznes, ale trzeba zaznaczyć, że konkurencja jest spora. To ma duży wpływ na stawki i może się okazać, że zwyczajnie nie będzie nam się to opłacać. Przy pisaniu tekstów trzeba wykazać się sporą determinacją – zresztą jak w większości biznesów :)

Dodaj komentarz doPaweł Mąka Anuluj wypowiedź

Twój email nigdy nie będzie opublikowany

Możesz używać tych tagów HTML i atrybutów:<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>